środa, 25 grudnia 2013

All you need is love ♥

Rozdział 14

Sięgnęłam po telefon, aby zobaczyć kto napisał. Kiedy odblokowałam urządzenie ukazała mi się wiadomość od Jade. W jej treści poprosiła mnie abym weszła na Skype. Po niespełna 15 minutach siedziałam już w ciepłym łóżku z laptopem na kolanach. Zalogowałam się na portal i nacisnęłam ikonkę z przyjaciółką. Połączenie.
C: Hej!
J: Cześć!
C: Co tam? Jak tam?
J: Na razie dobrze, zobaczymy co będzie dalej.
C: Jak rodzice? Tata? Mama?
J: Mama jakoś sobie radzi. A tata jak to on. Ciągle pije, staramy się mu pomóc, ale wiesz jaki jest uparty.
C: Mimo wszystko pozdrów ich ode mnie.
J: Dobrze. - uśmiechnęła się, ale po chwili ten gest zniknął z jej ust. - Co u Harrego?
C: Tęskni za tobą.
J: Ja za nim też. - powiedziała a po jej policzku spłynęła łza.
C: Nie płacz proszę cię.
J: Carrie, jest mi okropnie ciężko. Ja już nie wytrzymuje bez niego.
C: Nie kontaktowaliście się?
J: Tak, ale zawsze kończyło się płaczem, moim i jego. Nie umiem patrzeć jak on cierpi i to przeze mnie.
C: Nie mów tak. To nie twoja wina.
J: Nie ważne co powiesz, ja i tak będę się czuła winna. - nagle usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła.
C: Co tam się dzieje.
J: O nie... Muszę kończyć. Buziaki.
C: Napisz mi potem co się stało i czy wszystko dobrze. Uważaj na siebie.
J: Obiecuję.
C: Pa.
J: Pa. - koniec rozmowy.
Zamknęłam z impetem laptopa i ułożyłam się do snu, jednak trochę mi zajęło całkowite uśnięcie. Ciągle dręczyło mnie to co się dzieje u Jade.
*RANO*
Obudziłam się z lekkim bólem brzucha. Pewnie się czymś zatrułam, no ale nic. Zeszłam na dół, aby zrobić sobie śniadanie. Dzisiaj mam tą imprezę u Dannego. Szczerze? Boję się trochę. Nie mam pojęcia co on może wymyśleć. Jednak Niall idzie razem ze mną więc raczej nic mi nie grozi. Zanim skończyłam rozmyślać byłam już w kuchni. Sięgnęłam do szafki po miskę. Nalałam do niej mleka i wsypałam płatków. Następnie usiadłam na wysepce i zaczęłam zajadać się prostym a jakże pysznym posiłkiem.
Po skonsumowaniu śniadania Uświadomiłam sobie że do 18 nie mam co robić. Eh... No i czym ja biedna się zajmę? Niall na próbie, Jade w Ameryce. Nagle wpadłam na pomysł, przecież mogę zadzwonić do Perrie i umówić się na jakieś zakupy.  Bingo! Popędziłam po telefon i szybko wykręciłam numer do blondynki.
P: Hej Car, co tam?
C: Pezz masz ochotę się wybrać na miasto?
P: Kuszące... Kiedy?
C: A kiedy możesz?
P: Hmm wiesz za chwilkę mam próbę więc może o 14 w Starbucks ?
C: Zgoda, czyli jesteśmy umówione?
P: No jasne.
C: Oki to na razie.
P: Pa pa - powiedziała ciepło i się rozłączyła.
A więc mam godzinkę dla siebie. Podeszłam do półki z książkami i zaczęłam szukać wzrokiem jakiejś odpowiedniej, która by mnie zaciekawiła. Wybrałam "Pamiętnik Narkomanki". Już w pierwszym rozdziale książka zyskała moje zainteresowanie. Ona jest po prostu..... nie wiem jak to opisać. Wciągnęłam się w nią do tego stopnia, że kompletnie zapomniałam o spotkaniu z Pezz. Ocknęłam się dopiero po tym jak otrzymałam sms od dziewczyny. Biegiem ruszyłam pod drzwi, założyłam buty i po chwili już byłam w drodze do najbliższego Starbucksa. Zdyszana weszłam do restauracji. Zaczęłam wzrokiem szukać niewysokiej blondynki. Końcowo znalazłam ją przy jednym ze stolików, pijącą kawę i czytającą jakiś brukowiec.
C: Cześć. Przepraszam cię zaczytałam się. - powiedziałam całując się z dziewczyną w policzek.
P: Nie szkodzi. Miałam okazje troszkę odpocząć i się podładować. - uśmiechnęła się promiennie.
C: To co, idziemy?
P: No pewnie. - blondynka zabrała torebkę z miejsca siedzenia i obie wyszłyśmy z restauracji. - To gdzie najpierw?
C: Myślałam o galerii handlowej. Co ty na to?
P: Super, więc chodźmy. - po drodze prowadziłyśmy bardzo żywa rozmowę i ze względu na to że dawno się nie widziałyśmy miałyśmy sobie dużo do opowiedzenia. Perrie streściła mi zaręczyny, a także to co się dzieje w Little Mix. Dziewczyny nagrywają nowa płytę, więc maja bardzo napięty harmonogram. Jestem dłużniczką Pezzi, w sprawie znalezienia dla mnie czasu. Po niespełna godzinie doszłyśmy do naszego celu.
* DWIE GODZINY PÓŹNIEJ*
Zmęczona weszłam do domu. Muszę przyznać, że ten wypad na miasto mnie wykończył. Perrie jest bardzo żywa i biegałyśmy od jednego do drugiego sklepu. Ale cóż za to ją kocham. W sumie opłaciło mi się to, bo kupiłam parę naprawdę fajnych rzeczy. Jakieś buty, sukienkę dwie bluzki i parę spodni.
Kiedy wycieńczona przekroczyłam próg mojego słodkiego domu , w oczy rzucił mi się zegar.
C: O Matko Boska! - pędem ruszyłam po ciuchy na wieczór, a w zasadzie to na za godzinę. Weszłam do łazienki, zrzuciłam z siebie ubrania i założyłam na siebie, jeansowe szorty oraz fioletową koszulę, którą wpuściłam w spodenki.

 
Włosy zakręciłam delikatnie lokówką, a na twarzy zrobiłam lekki make-up. Niby nic, a zajęło mi 40 minut. Nim się obejrzałam dostałam smsa od ukochanego, że czeka na mnie pod domem. W holu założyłam buty i ruszyłam w stronę auta Nialla.
*JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ*
D: Carrie, Niall miło was widzieć.
C: Nam również.
D: Wchodźcie. - gestem ręki zaprosił nas do zatłoczonego miejsca, gdzie przewijało się tysiące spoconych ciał, a w środku było duszno i w powietrzu unosił się zapach alkoholu pomieszanego z narkotykami. Na samą myśl dostawałam odruchu wymiotnego. Złapałam mocno rękę Horana i starając nie zgubić się w tłumie poszliśmy do baru, gdzie zamówiliśmy sobie po drinku. Kiedy alkohol zaczął już działać, swobodnie tańczyliśmy wśród innych rozgrzanych ciał. Co chwile ocierałam się o Horana, żeby go trochę podrażnić.
N: Kocie błagam przestań bo eksploduję... - mruknął mi do ucha, na co tylko cwaniacko się zaśmiałam i nie czekając dłużej pocałowałam go.
C: Wiesz, że cię kocham?
N: Coś mi się obiło o uszy. - oddał mi całusa.  Przerwałam go, kiedy poczułam, że ktoś lekko uszczypnął mnie w bok. Odwróciłam się i ujrzałam Davida. Jak już wspominałam nie przepadam za nim, jest dilerem i nie raz już siedział.
Dv: No witam. Kogo my tu mamy, czyżby panna Williams?
C: Cześć. - odburknęłam.
N: Koleś czego chcesz? - do akcji wkroczył dość zły Niall. Doskonale wiedziałam, że  nienawidzi jak ktoś się do mnie przystawia.
Dv: No widzę, że przyszłaś z obstawą. - zwrócił się do mnie ironicznie.- może przedstawisz mi tego pana?
C: Eh. Niall to David, David, Niall. - podczas czynności spojrzałam ukradkiem na Nialla. Jego tęczówki przybrały ciemny kolor. Natomiast David wpatrywał się to we mnie, to w blondyna
N: Widzę, że już skończyłeś wiec żegnamy.
Dv: Hej spokojnie stary chciałem się tylko przywitać z moją dawna znajomą, a  jeśli ci aż tak bardzo na niej zależy dam ci mała radę, pilnuj jej. - powiedział i odszedł. Wkurzony Niall złapał mnie za rękę i znów wylądowaliśmy przy barze.
C: Hej Ni spokojnie. - poklepałam go po ramieniu.
N: Jestem spokojny. - prychnął.
C: No właśnie widzę.
N: Po prostu nie lubię jak jakieś dupki cię zaczepiają w jakikolwiek sposób. - pocałowałam go w policzek.
C: Idę się przewietrzyć. Idziesz?
N: Za chwilę, poczekaj na mnie przed wejściem. - pokiwałam głową. Kiedy byłam już na zewnątrz zaciągnęłam się świeżym chłodnym powietrzem. Wyciągnęłam telefon z kieszeni, gdy nagle poczułam czyjeś dłonie na mojej tali. Początkowo myślałam, że to Niall, ale dłonie były wyjątkowo zimne. Zaczęłam się bać, a mój lęk wzrósł jeszcze bardziej, kiedy ten ktoś zacisnął swoja dłoń na moich ustach. W nerwach upuściłam telefon na ziemię.Zaczęłam się wyrywać i gryźć porywacza, który pozostawał nieugięty i prowadził mnie do czarnego bmw.
*OCZAMI NIALLA*
Po dopiciu drinka udałem się do wyjścia z clubu, gdzie czeka na mnie Carrie. Jednak na zewnątrz nie zastałem mojej dziewczyny, tylko grupkę schlanych w cztery dupy ludzi.
 Rozejrzałem się bardziej dokładnie, chociaż nie wiem czy w moim przypadku było to możliwe. Zrezygnowany miałem już wracać do środka kiedy zobaczyłem znajomy przedmiot na ziemi. Podszedłem bliżej i owa rzecz okazała się być telefonem brunetki. W tym momencie stres ogarnął moje wnętrze. Co jej się stało? Nagle w oddali usłyszałem stłumiony dziewczęcy krzyk. Szybko skierowałem wzrok w stronę, z której dochodził dźwięk i zamarłem. Ten skurwiel z clubu trzymał Carrie w żelaznym uścisku i próbował wepchnąć ja do samochodu. Czym prędzej ruszyłem w ich stronę. Byłem już na tyle blisko, by dostrzec łzy na twarzy dziewczyny. Poczułem nieprzyjemne ukucie w okolicach serca. Zebrałem jak najwięcej siły w nogach, by jak najszybciej znaleźć się przy ukochanej, jednak moje siły zdały się na nic. Chłopak siłą wsadził ja do auta po czym zajął swoje miejsce i odjechał z piskiem opon. Przystanąłem nie wierząc własnym oczom. Porwał ją.


nareszcie skończone! przepraszam, że tyle nic nie dodawałam ale nie miałam weny. jak wam się podoba? jak myślicie co będzie dalej?

wtorek, 24 grudnia 2013

WESOŁYCH ŚWIĄT!! ♥♥

Chciałam wam życzyć Wesołych Świąt, bogatego mikołaja,  spełnienia marzeń a szczególnie marzenia spotkania idoli. Kocham was  <333333333

piątek, 20 grudnia 2013

NIALL :3

Wigilia. Czas , w którym ludzie spieszą się do rodziny , aby w jej towarzystwie spędzić  chociaż trochę czasu.
Szłam ulicą do dobrze znanego mi domu. Osoby przepychające się przez siebie z prezentami dla najbliższych, popychały mnie na cztery strony świata. Uff… w końcu jestem przed moim domem , a raczej naszym domem. Weszłam do środka gdzie unosił się zapach świątecznych potraw. W kuchni krzątały się Eleanor i Perrie , w salonie siedzieli Zayn , Harry , Louis i Liam , a Danielle  nakrywała do stołu.
- Chodźcie , pora zaczynać ! – krzyknęła El informując wszystkich o rozpoczęciu wigilii. Moją uwagę przykuła  sześcioletnia , jasnowłosa brunetka o niebieskich oczach , schodząca po schodach w białej sukience i pantofelkach.
- Julia , a gdzie jest Niall? – spytała  Danielle z troską i hmm…. przerażeniem ? A może mi się tylko wydawało?
- Tata jest w swoim pokoju, ogląda zdjęcia mamy – dziewczynka najwyraźniej posmutniała do tego stopnia ,że chciałam ją przytulić. Jednak nie mogłam…. Ale i tak wiem  , że moja córka poczułaby moją obecność przy sobie. Gdy  wszyscy usiedli do stołu na schodach pojawił się mój mąż – Niall.
- Przepraszam , że znów się spóźniłem – powiedział po czym zajął miejsce pomiędzy mną , a naszą pociechą. Przywitałam go zimnym buziakiem w policzek. Poczuł go. Złapał się za miejsce , w które go przed sekundą pocałowałam i się uśmiechnął.
- Tatusiu czy mogę iść otworzyć  prezenty ? – spytał Julia z nadzieją w głosie.
- Nie. Najpierw opłatek i kolacja Wigilijna , a dopiero potem prezenty. – powiedział stanowczo blondyn.
- A dlaczego co roku jest tak samo? Dlaczego nie mogę najpierw otworzyć prezentów , a dopiero potem zjeść? – mała była zawiedziona
- Dlatego ,że twoja mama tak robiła i ty też tak będziesz robić! – krzyknął , a oczy dziewczynki zrobiły się szklane i po chwili uroniła pierwszą łzę. Nigdy nie lubiła jak na nią krzyczał. Niall ,czy ktokolwiek inny…
- Niall nie krzycz na nią. Skąd ona mogła to wiedzieć. – uspokajał Irlandczyka Harry.
W tym czasie Julia zdążyła wybiec z domu i kierować się w kierunku cmentarza. Szybko pobiegłam za nią , nie chcąc żeby coś jej się stało. Mała osóbka usiadła na ławeczce przed marmurowym grobem i zaczęła się zwierzać. Zajęłam miejsce obok niej i wsłuchiwałam się w słowa wydobywające się z jej maleńkich malinowych ust.
- Cześć mamusiu. Tata znów na mnie nakrzyczał. Sama nie wiem czemu . Przecież tylko się go spytałam. – dziewczynka płakała , ale mówiła dalej – Wiesz mamo , zawsze kiedy tata na mnie krzyczy robi mi się strasznie smutno , wiem że mnie kocha , ale dlaczego tak często krzyczy. Gdybyś tu była pewnie byś uspokoiła tatę …. Ale jesteś w niebie i nie możesz…. – moja córka zalała się łzami , podeszła do nagrobka , usiadła obok i przytuliła się do zimnej posadzki. Podeszłam do niej i z całych sił przycisnęłam ja do siebie.
- Jesteś tutaj mamo, prawda? Chciałabym ciebie znów zobaczyć , przytulić . Wiem , że patrzysz na mnie i tatę z góry. Szkoda , że umarłaś kiedy miałam 2 latka. Chciałabym cię poznać lepiej . Kocham cię mamusiu.
* OCZAMI NIALLA*
Szybko pobiegłem za Julią bojąc się , że spotka ją to samo co [t.i] cztery lata temu. Nie chciałem na nią nakrzyczeć , ale kiedy wracają do mnie wspomnienia związane z miłością mojego życia , to emocje biorą górę. Tak bardzo za nią tęsknię. Ale teraz nie myślałem o tym zbytnio , bardziej przejmowałem się moją córką. Nie wybaczyłbym sobie do końca życia gdyby coś jej się stało.  Zawsze gdy podniosłem na nią głos , jej oczy były  pełne łez . Była jak mini wersja [t.i] , wrażliwa i krucha tylko oczy i włosy miała innego koloru niż ona. Nareszcie dotarłem do cmentarza , na którym pochowana była jej matka ,a zarazem moja żona. Jest grób [t.i] , ale na ławce nie ma Julii. W  tym momencie przestraszyłem się jak nigdy , ale z mojej prawej strony dobiegł cichy szloch…. To była moja córeczka.
- Julia, dzięki Bogu nic ci nie jest .
- Co ty tu robisz tato ? – zapytała dziewczynka wycierając łzy.
- Bałem się o ciebie. Przepraszam , że krzyczałem.
- Nie szkodzi tatusiu , ale nie rób tak więcej bez powodu
- Obiecuję , no chodź tu – wtedy mała wskoczyła w moje ramiona i przytuliła mnie do siebie całą swoją dziecięcą siłą.
- Mama tu z nami jest i nas przytula prawda tato ? – zadziwiała mnie inteligencja tego dziecka pewnie nie raz mnie jeszcze zadziwi.
- Oczywiście skarbie.
Podniosłem się ciągle trzymając Julie na rękach. Wróciliśmy do domu , gdy wszyscy się na nas rzucili. Potem zjedliśmy uroczystą kolację i Julia doczekała się swoich upragnionych prezentów. Po posprzątaniu domu poprosiłem Danielle , aby zaopiekowała się małą , a sam poszedłem na cmentarz.
- Bardzo mi ciebie brakuje [t.i] . Dlaczego akurat ty, powiedz dlaczego? Dlaczego mi ciebie zabrano? Ciągle nie mogę się pozbierać. Każdy mógł wtedy być na ulicy i zginąć. Więc dlaczego los wybrał właśnie ciebie? Wiele razy chciałem już z tobą być , ale za każdym razem ktoś mi uświadamiał , że muszę żyć dla naszej córki. Przecież ona nie zasłużyła na stratę obojga rodziców. Z dnia na dzień coraz bardziej mi ciebie przypomina. Kocham tak samo ciebie jak i ją , ale nikt mi cię nie zastąpi. Kocham cię nad życie [t.i].
Zapaliłem znicz na jej grobie i znów poczułem to co przed kolacją ……pocałunek. To na pewno była ona.
*TWOIMI OCZAMI*
Skończył mówić  i  zapalił znicz na moim grobie , a ja  na pożegnanie złożyłam mu na poliku pocałunek. Uśmiechnął się po czym odszedł.



No taki sobie smutasek troszkę ale co tam XDD podoba się?? piszcie. Jak chcecie to mogę napisać jeszcze z kimś tylko wybierzcie XDD

piątek, 25 października 2013

All you need is love ♥

Rozdział 13

* 2 DNI PÓŹNIEJ*
Stoję właśnie na lotnisku w towarzystwie chłopaków i dziewczyn. Żegnamy się z Jade przed wylotem. Oczywiście ja, jak to ja się zryczałam, przez co Niall cały czas mnie pocieszał jednocześnie trzymając mnie w tali. Eleanor też od czasu do czasu łza skapnęła, Perrie natomiast nie płakała, bo nie chciała żeby ktoś to widział, a Sophia prawie nie zna Jade więc... Danielle się nawet odezwała, ale pożegnała się tylko przez telefon, bo nie chciała być w towarzystwie Liama i jego nowej dziewczyny. W sumie rozumiem ją, nikt nie chciałby się znaleźć w takiej sytuacji, prawda? Wracając do tej , w której się znajdujemy. Harry jest jedną z osób, które tą rozłąkę przeżywają najbardziej. Uwierzcie mi, że on się popłakał. Tak, dokładnie. Harry Styles się popłakał. Teraz wiemy jak bardzo on kocha Jade. Dziewczyna miała właśnie wejść za bramkę, kiedy podbiegł do niej Hazza, mocno się w nią wtulił, otarł jej łzy z policzków po czym zachłannie wbił się w jej usta.
H: Pamiętaj, cokolwiek by się nie działo, kocham cię.
J: Wiem Harry , ja ciebie też.
H: Jak będziesz miała jakiś problem, o każdej porze dnia i nocy możesz do mnie zadzwonić.
J: Dobrze. Do zobaczenia.
H: Do zobaczenia skarbie. - ponownie ja pocałował, a po chwili dziewczyna znikła w głębi lotniska. Harry stał przy szybie, skąd było widać odlatujące samoloty. Podeszłam do niego.
C: Harry chodź musimy już iść.
H: Nie. Zostaję tu. Chcę zobaczyć jak odlatuje. Chcę mieć pewność, że nic jej nie grozi. - dotknęłam jego ramienia po czym odeszłam w stronę grupy.
L: I co?
C: Harry chce poczekać, aż jej samolot odleci.
Z: Biedak. - zwrócił się mulat przytulając Perrie.
N: Poczekamy. - po niespełna 10 minutach samolot, w którym była Jade zaczął startować. Jak oparzona podbiegłam do szyby i spoglądałam jak moja przyjaciółka, a zarazem ukochana Harrego odlatuje i zostawia nas samych. Kątem oka spojrzałam na Harrego. Płakał. Moje serce pękało na widok tego zbitego szczeniaczka, więc dłużej nie zwlekając przytuliłam go do siebie. Chwilę potem podleciała do nas reszta i wszyscy staliśmy w wielkim uścisku. Oczywiście paru
paparazzi zrobiła nam zdjęcia, ale szczerze mówiąc mieliśmy to w dupie. Po wyściskaniu się ,ruszyliśmy w stronę samochodów. Właśnie wspominałam nasze stare czasy, kiedy to byłyśmy z Jade w szkole artystycznej. No nie wspominałam o tym. Razem z Jade chodziłyśmy na zajęcia muzyczne dopóki, ktoś jej nie wyłapał i nie zaproponował pracy w modelingu. Nagle po policzku spłynęła mi pojedyncza łza, którą Niall pocałował, tym samym osuszając mój policzek i przyciskając mnie do siebie.
N: Nie płacz proszę. - szepnął mi do ucha. - nienawidzę, kiedy płaczesz i kiedy jesteś smutna. Błagam cię Carrie, uśmiechnij się. - z trudem, ale wykonałam jego prośbę. Mój lekki uśmiech sprawił, że blondyn obdarował mnie soczystym buziakiem.
N: Moja mała. - zdążyłam tylko powiedzieć Niallowi, że go kocham, bo auto zatrzymało się pod moim domem. Wysiadłam z samochodu, a mój blondas mi towarzyszył. Kiedy stałam już pod otwartymi drzwiami, odwróciłam się do niego i przywarłam do jego ust. Po pocałunku popatrzył mi się w oczy, a jego były takie niebieskie niczym morskie głębiny.
N: Trzymaj się kochanie.
C: Postaram się. Pa.
N: Pa. - weszłam do mieszkania, a Niall wraz z resztą paczki odjechali czarnym środkiem transportu.
*NASTĘPNEGO DNIA*
Wstałam ociężała z łóżka, gdyż wzywała mnie natura. Doskonale wiedząc, że nie wygram z potrzebą fizjologiczną, podreptałam do łazienki, no cóż siła wyższa. Zaraz po załatwieniu tej sprawy, poczułam ogromny głód. Tym razem zeszłam do kuchni i zrobiłam sobie
płatki. Może nie zbyt pożywne, ale cóż z natury jestem leniuszkiem, więc nie miałam ochoty na wydziwianie wykwintnych dań. Weszłam do salonu, włączyłam telewizję i zaczęłam konsumować swoje śniadanie. Sprawdziłam telefon, na którym zastały mnie 3 wiadomości. Jedna od Nialla z treścią: ' Dobranoc! Kocham cię <33 xoxo' heh i to uczucie kiedy przeczytałeś to rano, druga od Jade, oznajmiła mi w niej, że doleciała szczęśliwie, i trzecia byłą od Elizabeth, czyli mojej menagerki. Poprosiła mnie abym do niej zadzwoniła, bo ma sprawę. Nie zwlekając dłużej wybrałam numer do kobiety.
E: Cześć Carrie!
C: No hej, co to za ważna sprawa?
E: Załatwiłam ci rolę.
C: Serio? Gdzie?
E: W filmie, a raczej horrorze.
C: Poważnie? To super. A kogo będę musiała zagrać?
E: No właśnie masz jedną z trudniejszych roli, które wymagają trochę poświęcenia, bo zagrasz Krwawą Mary.
C: O mój Boże. Ty na serio?
E: No tak, potrzebowali kogoś z doświadczeniem i uważam, że spiszesz się doskonale. Na ich stronie internetowej jest już opis więc możesz zerknąć. Wyślę ci e-mailem adres, może być?
C: Oczywiście, a no i dzięki.
E: Nie ma za co kochana. Buziaki.
C: Okej, na razie. - rozłączyłam się i poszłam po laptopa. Kiedy już spokojnie spoczywał na stole w kuchni, weszłam w domniemaną stronę. Okazało się , że ten film to 'Prawdziwa historia Krwawej Mary' miałam zagrać, zakrwawioną dziewczynę ,która wychodzi z lustra i torturuje ludzi. W sumie nowe doświadczenie, które trochę mnie przeraziło, ale chyba nie może być, aż tak źle. Pierwsze zdjęcia ruszają po jutrze, czyli muszę się skupić w sobie, żeby dobrze wypaść. Jednak teraz wypadałoby skończyć śniadanie. Po posiłku postanowiłam się ubrać, chociaż nie miałam na to za specjalnej ochoty. Stojąc na przeciwko mojego, nie powiem, bo dość sporego zbioru ubrań zdecydowałam się na luźne spodnie i białą bluzkę. Co do bluzki pewnie Nialler byłby zazdrosny haha. Mój kochany zazdrośnik. Z resztą zawsze taki był, ale za to go kocham. Dobra czas zejść na Ziemię. Zeszłam ponownie na dół z zamiarem ogarnięcia w domu.
*WIECZOREM*
Ktoś zaczął pukać do drzwi.Podeszłam do drewnianego prostokąta i otworzyłam go. Po drugiej stronie ujrzałam mojego słodkiego blondyna.
N: Hej kotuś! - powiedział i pocałował mnie.
C: No cześć, a co ty tutaj robisz? - zapytałam się kreśląc uśmiech moimi ustami.
N: A co nie cieszysz się, że wpadłem do mojej dziewczyny?
C: No jasne, że się cieszę, ale myślałam, że chcecie z chłopakami spędzić męski wieczór, czy jakoś tak.
N: No na początku tak było, ale potem stanęło, że każdy robi co chce, więc twój książę przybył. - wyszczerzył swoje białe i jakże proste ząbki, podchodząc do mnie i łapiąc w talii, a ja zawiesiłam mu ręce na szyję.
C: Hmm.. więc mój książę, co chciałbyś robić?
N: Pomyślałem o tym, wypożyczyłem filmy i kupiłem wino. Co ty na to ?
C: Brzmi super. - przechyliłam głowę tak, abym mogła swobodnie dostać się do jego ust. One były takie... perfekcyjne. Miękkie i słodkie. Całowałam je zachłannie, dopóki nie przerwał nam telefon.
N: Nie odbieraj. - powiedział Horan między pocałunkami.
C: Może to coś ważnego. - powiedziałam i podeszłam do telefonu, jednak kiedy zobaczyłam kto dzwoni, poprosiłam Nialla, żeby zaczął przygotowywać salon na nasz seans, a ja korzystając z okazji odeszłam trochę dalej i odebrałam.
D: Cześć Carrie.
C: Danny? Coś się stało, że dzwonisz?
D: Nie, chciałem ci tylko powiedzieć, że ja i David organizujemy imprezę w sobotę. Wpadniesz? - David. Na to imię przeszedł mnie lekki dreszcz. Był to przyjaciel Dannego, który wciągnął go w narkotyki i z tego co wiem on nadal bierze i to dość intensywnie, a nawet sprzedaje to całe gówno. Szczerze? Trochę się go bałam.
C: Wiesz co, nie wiem..
D: Możesz wziąć ze sobą ekhem.. Nialla. - słyszałam, jak przełyka ślinę.
C: Okej obgadam to z Niallerem i dam ci znać.
D: Zgoda to do zobaczenia miejmy nadzieję.
C: No pa. - lekko zdziwiona poszłam do salonu gdzie na kanapie siedział gotowy do filmu Niall.
N: Kto to był?
C: Danny. - powiedziałam cicho.
N: Co? Czego chciał? - był wyraźnie zdenerwowany.
C: Zaprosił nas na imprezę w sobotę.
N: I ty chcesz iść, prawda? - zacisnął jedną pięść.
C: Niall.. to mój przyjaciel. - chłopak wstał i podszedł do mnie.
N: Przyjaciel, a zarazem były chłopak, który ćpa!
C: On z tym skończył.
N: O! I jeszcze go bronisz! Zajebiście! - Horan zaczął na mnie krzyczeć.
C: Niall, przestań, nie krzycz na mnie! - próbowałam go uspokoić.
N: Przepraszam. - powiedział skruszony i przeczesał włosy dłonią. - po prostu no.. jestem zazdrosny okej! Jesteś dla mnie najważniejsza i nie wiem co bym zrobił, gdyby on mi ciebie odebrał. Nie poradziłbym sobie z tym, za bardzo cię kocham. - przytuliłam się do chłopaka, a on zatopił swoja twarz w moich ciemnych włosach.
C: Nie odbierze ci mnie. Obiecuję. I tez cię kocham głupku. - pocałowałam go delikatnie w dolną wargę. - to jak, idziemy?
N: No niech ci będzie, ale teraz powróćmy do naszych planów, okej?
C: Haha okej. - usiadłam obok niego na kanapie, ale natychmiastowo wpadłam na pomysł zrobienia popcornu.
C: Wiesz, chyba zrobię popcorn.- uśmiechnęłam się do chłopaka.
N: Świetny pomysł mała. - odwzajemnił, to co zrobiłam przed sekundą. Podeszłam do szafki w kuchni i wyjęłam paczkę niegotowej kukurydzy. Rozpakowałam ją i włożyłam do mikrofalówki na 3 minuty. Oparta o blat, czekałam na przekąskę. W pewnej chwili przyszedł Horan i objął mnie rękoma od tyłu, znowu zaczął składać na mojej szyi pocałunki.
C: Kotek, co ty robisz? - spytałam się i zachichotałam, gdyż Niall mnie łaskotał.
N: Całuję mój skarb, a co? - nie przerywał swojej czynności.
C: To troszeczkę łaskocze.
N: Oj daj mi się nacieszyć.
C: Haha zgoda. - nie powiem to była czysta przyjemność. Chociaż nie chciałam mu dawać takiej satysfakcji, ale trudno było to zrobić.
C: Wiesz, dostałam rolę w filmie.
N: To super! A w jakim? - chłopak na chwilę przerwał cieszenie się moją osobą.
C: W horrorze ,, Prawdziwa Historia Krwawej Mary".
N: Kocham horrory, a kogo zagrasz?
C: Krwawą Mary.
N: Wow to chyba...trudne?
C: Bardzo. Tak naprawdę to boję się tego.
N: Hej ja uważam, że poradzisz sobie świetnie, zresztą jak zawsze. - odwrócił mnie przodem i ucałował w usta. Tą chwile namiętności przerwał nam dźwięk mikrofalówki, co oznaczało, że nasza przekąska była już gotowa. Oderwałam się od Nialla i  wyjęłam woreczek popcornu z urządzenia, po czym wsypałam go do miski. Po chwili oboje siedzieliśmy na kanapie z włączonym horrorem, jedząc popcorn i popijając go winem. Uważnie obserwowałam grę aktorów, aby móc to przełożyć na moją rolę. Kątem oka zerkałam na Niallera, który uroczo wyglądał pochłaniając jedzenie. Całkowicie skupiłam swoją uwagę na chłopaku zamiast na filmie. Po pewnym czasie blondyn zorientował się, że na niego patrzę. Odstawił popcorn i wino na stolik i objął mnie ramieniem.
N: Czemu tak się na mnie patrzysz?
C: Bo tak słodko pochłaniałeś ten popcorn, że to stało się bardziej interesujące niż film.
N: Mhm jasne. - uśmiechnął się zadziornie.
C: Sądzisz, że kłamię?
N: No skąd.
C: Wyczuwam nutkę sarkazmu, kochanie.- uniosłam jedną brew, aby pokazać moje zirytowanie. Natomiast on tylko się zaśmiał i pocałował mnie przelotnie, a następnie skupił swoją uwagę na filmie.
*W NOCY*
Jest 1:30 w nocy a ja nie mogę spać. Dlaczego? Bo mi zimno, a Nialler zabrał mi kołdrę. Chłopak został u mnie na noc, dzięki czemu śpimy w jednym łóżku. Postanowiłam zawalczyć o tą kołdrę, co nie było łatwe gdyż mój ukochany troszkę waży. Na początku postanowiłam podejść do tego bez użycia siły. Zaczęłam budzić Irlandczyka.
C: Niall... Niall... NIALL! -  ten plan nie wypalił, gdyż chłopak tylko jęknął i przekręcił się na drugi bok.  Przeszłam do bardziej radykalnych posunięć. Zaczęłam ciągnąć kołdrę, ale to tez nie wiele dało. Zaparłam się więc nogami o plecy Horana, kołdrę załapałam mocno w obie dłonie i ponownie próbowałam wyciągnąć materiał spod jego ciała. W pewnej chwili chłopak posunął się , tym samym sprawiając, że spadłam boleśnie z łóżka.
C: Ja pierdzielę, ała. - byłam zdenerwowana, zmarznięta, chciało mi się śmiać i bolało mnie kolano. Super. Wkurzona sięgnęłam do szafki, gdzie miałam do niczego nie potrzebny gwizdek. Stanęłam nad uchem Horana, zebrałam jak najwięcej powietrza w płucach i pewnie dmuchnęłam w plastikowe ustrojstwo. Chłopak oszołomiony podniósł się do pozycji siedzącej, a ja patrzyłam n niego wzrokiem zabójcy.
N: Co jest!
C: Hmm.. poza tym, że zabrałeś mi kołdrę, zmarzłam i spadłam z łóżka to chyba nic.
N: Ups... - zrobił słodka minę, patrząc się na mnie wzrokiem mówiącym ' przepraszam'. - Ej jak to spadłaś z łóżka?
C: Eh chciałam wyciągnąć kołdrę z pod ciebie, a ty się odwróciłeś na drugi bok. - wybuchł śmiechem.
C: No naprawdę bardzo śmieszne ! Przez ciebie boli mnie kolano! - powiedziałam i usiadłam na łóżku, krzyżując nogi i podciągając je pod brodę.
N: Ojej bardzo cię boli? - spytał chłopak przysuwając się do mnie.
C: Tak. - zrobiłam minę w stylu zbitego szczeniaczka, na co Horan pocałował mnie w bolące miejsce.
N: A teraz?
C: Troszkę mniej. - uśmiechnęłam się zadziornie. Chłopak natomiast przybliżył się do mnie i pocałował w usta. - Teraz lepiej. - zawiesiłam ręce na jego szyję i kontynuowałam pocałunek.
N: Jeszcze cię coś boli księżniczko?
C: Już nie.
N: To chodź spać. - pstryknął mnie w nos. Położył się, a ja tuz obok niego, a kiedy już wygodnie się w niego wtuliłam przykrył nas kołdrą, pocałował w czubek głowy i zasnął razem ze mną.

* 2 DNI PÓŹNIEJ *
O Matulu. Muszę zaraz iść do studia. Ubranie, buty, fryzura... Za dużo tego jak na 30 minut! Nienawidzę siebie za to, że nie chciało mi się unieść tyłka z łóżka wcześniej!  Zawsze jest wszystko na ostatnia chwile! Ugh... może zamiast narzekać , powinnam się wziąć za siebie, bo zaraz się spóźnię? Okej najpierw ubrania. Z racji tego, że było w miarę ciepło założyłam bluzkę na 3/4 rękaw, do tego jeansy i czarne conversy.


 Włosy zostawiłam luźno i tak będą mi je układać. Przypudrowałam lekko twarz i podmalowałam rzęsy. W pospiechu zeszłam na dół, łapiąc kluczyki od auta, 10 min później byłam już w drodze do studia.  Szybko zaparkowałam samochód, uważając, aby nie uderzyć w nic ani w nikogo. Zdyszana wbiegłam do budynku, a ochroniarz przeprowadził mnie do pomieszczenia gdzie znajdowała się Elizabeth i , jak podejrzewam, reżyser.
C: Dzień dobry. - przywitałam się i uśmiechnęłam przyjacielsko
R: Dzień dobry. - podał mi rękę, a ja odwzajemniłam ten gest.
E: To jest właśnie Carrie. -  Liz wskazała na mnie ręką.
R: Miło mi cię poznać osobiście i czuję się zaszczycony, że zagrasz w filmie, który reżyseruję.
C: Mi również miło i to ja dziękuję za rolę.
E: To co? Chyba możemy zaczynać prawda?
R: Oczywiście. - przytaknął i zawołał makijażystkę, wytłumaczył jej co ma robić, a ona nakazała mi iść za nią. Usiadłam na krześle, które uprzednio wskazała mi ręką. Na początku nałożyła mi na twarz podkład, potem zaczęła się charakteryzacja. Efekt był super, nie poznałam się w lustrze. Twarz była zrobiona tak, aby sprawiała wrażenie zakrwawionej, tak samo moje ręce. Włosy miałam lekko natapirowane. Nareszcie przyszedł czas na sukienkę. Była czarna, koronkowa z długimi postrzępionymi rękawami i ciągnęła się po ziemi. Na koniec, tuż przed zdjęciami, oblali mnie sztuczna krwią. Najgorsze doświadczenie w życiu. Oprócz krwi nałożyli mi soczewki, dzięki którym moje oczy były całkowicie czarne. Wyglądałam naprawdę strasznie. Fotograf kazał mi stanąć na tle, a następnie pokazywał mi jak mam zapozować.

*3 GODZINY PÓŹNIEJ*
Nareszcie w domu. Po męczących trzech godzinach w końcu jestem w upragnionym domu. Od razu wchodzę do wanny, muszę zmyć z siebie resztki krwi. Jak o tym pomyślę to... ughh mam dreszcze na całym ciele. Weszłam do łazienki i podeszłam do wanny. Odkręciłam wodę , ale za nim zrzuciłam z siebie ubrania włączyłam radio i już po chwili siedziałam zanurzona po szyję w wodzie. Tą błoga ciszę przerwał dźwięk SmSa. Sięgnęłam po telefon, aby zobaczyć kto napisał.




Budziumm no i moje wypociny XD Oki to jak się podoba? Chciałam żeby był w miarę długi więc chyba jest. Komentujcie, rozsyłajcie linki i wchodźcie. Dzięki za każdy komentarz ;***** <33

 



środa, 9 października 2013

:C

W związku z tym że pod ostatnim postem nie pojawił się ani jeden komentarz. Przykro mi, bo napracowałam się nad nim żeby go w miarę szybko skończyć, a nikomu się nie chciało nawet krótkiego komentarza napisać. Więc postanowiłam, że w najbliższym czasie nie będę nic pisała.
Dobranoc :C.

sobota, 5 października 2013

All you need is love ♥

Rozdział 12

* OCZAMI NIALLA*

O mój Boże! To już dzisiaj premiera naszego filmu! Filmu, który zrobiliśmy z myślą o naszych wspaniałych Directioners. Matko jestem podekscytowany i zestresowany jednocześnie, pewnie dlatego wstałem o 3 rano. Poszedłem do lodówki aby zająć czymś innym mój umysł, jednak nie znalazłem niczego co by mi przypadło do gustu. Zastałem tam jednak inną osobę.
Z: Hej - podskoczyłem ze strachu.
N: Kurna! Stary nie rób tak!
Z: Ale jak? Ja tu tylko siedzę.
N: Ta siedzisz i pijesz piwo. A tak w ogóle o której wróciłeś?
Z: Emm jakieś 2 godziny temu?
N: Co ty robiłeś u tej Perrie. - poruszyłem brwiami, sugerując mulatowi, że ma mi się przyznać jak na spowiedzi.
Z: A no wiesz trzeba było jakoś uczcić oświadczyny. - wzruszył ramionami i zatopił usta w płynie.
N: Oświadczyłeś się Perrie!!!!???!!??
Z: Nom. - doskoczyłem do niego i zacząłem go czochrać.
Z: Ej Nialler nie podniecaj się tak. - poklepał mnie po plecach w celu uspokojenia.
N: Nie podniecaj?! Stary teraz masz NARZECZONĄ! Gratuluje szczęścia stary.
Z: No weź ty też niedługo oświadczysz się Carrie co nie?
N: Hm.. no nie wiem, nie wiem- odpowiedziałem, ale to było oczywiste, że będę chciał mieć moją księżniczkę do końca życia przy sobie.
Z: Ale ja wiem. - wstał i wrzucił naczynie po alkoholu do zlewu.- jednak teraz wiem , że idziemy sapać. - uśmiechnął się , co odwzajemniłem i ruszyłem za chłopakiem na schody. Gdy był na 5 schodku, odwróci się do mnie.
Z:A i jeszcze jedno. - spojrzałem na niego wyczekująco.- wiedz, że jak Car będzie twoją narzeczoną, też cię tak wytargam. - pogroził mi palcem śmiejąc się przy tym.

*OCZAMI CARRIE*
J: Wstawaj! - Jade wydarła mi się do ucha.
C: Odbiło ci?!
J: Hahaha nie i też cię kocham. Po za tym wstawaj trzeba się szykować chłopaki po nas niedługo przyjadą.
C: A no tak premiera.
J: Wiesz co? Perrie do mnie dzwoniła i pochwaliła się że jest zaręczona z Zaynem. - uśmiechnęła się pod nosem.
C: Poważnie? Wow to super. - wyszczerzyłam się, myśląc, że dziewczyna była tak podekscytowana i obdzwoniła wszystkich, aby obwieścić nowinę, wcale się jej nie dziwię też bym tak zrobiła.
J: Radzę ci już teraz wybrać co założysz bo niedługo do fryzjera idziemy, a potem to już czasu nie będzie,
C: Okej. A ty coś już masz?
J: Nie jeszcze, ale myślę, że chyba wiem co założę. - popatrzyłam na dziewczynę wyczekująco, w tym samym czasie podchodząc do szafy.
J: Taka sukienkę z czarna górą i zielonym neonowym dołem.
C: A mówisz o tej, którą kupiłam ci na urodziny?
J: Nom. A ty powinnaś założyć to. - podeszłą do szafy i pokazała mi suknię wieczorową na wieszaku.
C: O masz rację. Dzięki mordo ty moja. - wytargałam brunetkę za policzki i pocałowałam w policzek.

*OCZAMI NIALLA*
Każdy chodzi w te i we w te , szukając odpowiedniego stroju na dzisiejszy wieczór. Właśnie schodziłem na dół, gdy wpadłem na Louisa.
N: O sorki Lou.
L: Spoko i sorki. - wymieniliśmy się uśmiechami i ruszyliśmy w swoje strony. Teraz lodówka moim celem. Postanowiłem zrobić sobie jeszcze kanapkę przed wyjściem. Musimy wyjechać trochę wcześniej, żeby zajechać po dziewczyny. Jednak jedziemy tylko po Jade, Eleanor, Carrie i Sophie, bo pani Malik przyjeżdża razem z Little Mix. Tak w ogóle ostatnio całą nasza paczka zbliżyła się do dziewczyn z LM. Wracając do tematu kanapki, zrobiłem sobie tradycyjnie z szynką. Usiadłem przy stole obserwując Harrego, który nerwowo szukał czegoś po domu. Kiedy skończyłem posiłek, postanowiłem zabrać się w końcu za przygotowania. Przed chwilą przyjechała nasza stylistka, która w tej chwili czesała Zayna. Ja miałem być następny, jednak miałem się na początku ubrać.
L: Niall gdzie jesteś teraz ty!
N: Już ide. - odpowiedziałem schodząc ze schodów w pełnym stroju.
L:Siadaj. - rozkazała , a ja usadziłem swoje cztery litery na fotelu. - No, no jaki wystrojony.
N: No wiesz czasem trzeba. - mówiąc to pogładziłem rękoma po moim ubraniu. Kilka chwil później byliśmy już w drodze do domu Carrie i Jade, ponieważ ich był najbliżej.

* OCZAMI CARRIE *
Przejrzałam się ostatni raz w lustrze, upewniając się, że wyglądam w miarę okej. Czarno różowa sukienka, czarne koturny i włosy upięte w koka.
J: Car chodź!
 
C: Idę już! - chwyciłam torebkę i zeszłam na dół, gdzie stałą Jade, ubrana w sukienkę , o której wcześniej wspomniała, czarne koturny , a z włosów miałą zrobiony kucyk na boku. Według mnie wyglądała prześlicznie.
J: Jak wyglądam?
C: Super. A ja niezgorszej?
J: Eh ujdzie. - dałam jej kuksańca w bok, a ona się zaśmiała.
C: No dzięki.
J: Hahah no przecież żartuję jesteś śliczna mordko. - za chwile siedziałyśmy w samochodzie razem z pięcioma wariatami. Usiadłam obok Nialla, pocałowałam go, a on splótł nasze palce. Podobnie zrobili Hazz i Jade.
N: Ślicznie wyglądasz skarbie.
C: Ty też nic dodać nic ująć. - oparłam się o jego ramię.
L: To teraz po El co nie? - najwidoczniej Tomlinson nie mógł się już doczekać.
H: Tak tak Lou. - ruszyliśmy pod dom Calder. Podczas drogi ciągle się śmialiśmy.
E: Hej wszystkim! - powiedziała z uśmiechem Eleanor, wsiadając do auta Teraz celem jest dom Sophie. Po  niespełna kilkunastu minutach byliśmy pod posesja nowej dziewczyny Payna.
S: Cześć. - dziewczyna przywitała się nieśmiało i zajęła miejsce obok Liama. Atmosfera w czasie jazdy była całkiem fajna, nawet Sophia się otworzyła i zaczęła z nami rozmawiać. Niestety nasze rozmowy przerwał kierowca informując, iż dojeżdżamy. Nagle coś mi się przypomniało.
C: Niall?
N: Tak?
C: Gdzie jest Paul?
N: W drugim aucie z ochroniarzami. - odpowiedział dumnie i obdarzył mnie uśmiechem.
Z: Skoro mowa o Paulu to napisał mi właśnie, żebyśmy się psychicznie przygotowali na tłum fanów.
L: Słyszałam, że będzie ich tam baaardzo bardzo dużo.
J: No wiesz One Direction publicznie to nie codzienny widok.
S: Właśnie, po za tym fani chcą być jak najbliżej was.
C: Muszę się zgodzić z Sophie. - nagle samochód stanął. Odruchowo ścisnęłam Niallera za rękę. Chłopak natomiast szybko mnie ucałował i już po chwili staliśmy przed ogromnym tłumem fanów. Można powiedzieć, że czerwony dywan się oficjalnie rozpoczął. Podeszłam jeszcze do mojego taty i ucałowałam go.
P: Hej skarbie.
C: Cześć tato dawno się nie widzieliśmy. - uśmiechnęłam się.
P: Racja. - odwzajemnił uśmiech, następnie zaprowadził chłopców na scenę, a ja z dziewczynami pozowałyśmy do zdjęć, odpowiadałyśmy na pytania i takie tam. Szczerze? Było bardzo fajnie.
Chwilę potem kiedy jedna z reporterek poprosiła mnie i Perrie do wywiadu, usłyszałam jak Niall odpowiada na jedno pytanie, które mnie zaniepokoiło.
R: Niall spotykasz się z Ellie Goulding? Fani nazywają was Nelli czy to prawda? - odpowiedź Nialla jeszcze bardziej doprowadziła mnie do wewnętrznego niepokoju.
N: Em mamy dzisiaj dużo pracy w związku z premierą, więc... do zobaczenia. - uśmiechnął się i odszedł. W pierwszej chwili poczułam nieprzyjemne ukucie w sercu, ale wyjaśniłam sobie to w taki sposób, że Niall po prostu żartował. Mam nadzieję...

* 2 GODZINY PÓŹNIEJ*
Jesteśmy już po premierze. Film sam w sobie był świetny jestem bardzo dumna z chłopaków, to niesamowite, że osiągnęli tyle w 3 lata.
N: Jak ci się podobało księżniczko? - zapytał mnie Niall całując w policzek.
C: Super,  gratuluje. Jestem z was przeogromnie dumna. - obdarzyłam go słodkim uśmiechem i również pocałowałam. W tej chwili podszedł do nas Harry z Jade.
H: Jak Wiliams? Podobało się? - mówiąc to objął mnie ramieniem.
C: Oczywiście Styles.- wypuciałam go za policzki.
N: To co teraz na imprezę?
J: Jaką imprezę?
H: Kicia no after party.
J: Aaaa. - dziewczyna wystawiła język zawstydzona.
*NA AFTER PARTY*
N: Chodź zatańczymy. - Niall uśmiechnął się podając pomysł.
C: Hmm.. niech będzie. - zaśmiałam się, a Niall wstał ukłonił się dostojnie i poprosił do tańca. Chwyciłam go za rękę i oboje ruszyliśmy na parkiet. Akurat leciała wolna piosenka. Zawiesiłam mojemu blondynowi ręce na szyje, natomiast on swoje położył mi na biodra. Patrzyliśmy sobie w oczy, jednocześnie kołysząc się w rytm muzyki. To było takie magiczne. Każda chwila spędzona w towarzystwie osoby, którą się kocha całym sercem i , która jest obok ciebie gdy tego potrzebujesz jest magiczna i pełna niezapomnianych wrażeń. Tak bardzo kochałam tego blondwłosego Irlandczyka.
N: Wiesz.. Kocham cię księżniczko. - powiedział Niall tuż przy moim uchu przygryzając jego płatek.
C: Tez cię kocham.- z mojego oka zgrabnie kapnęła drobna łezka. Nie była ona spowodowana smutkiem, ale radością, że mam przy sobie kogoś takiego jak Niall.

N: Hej... Car co to za łzy? - spytał przejęty Niall ocierając mi kciukiem policzek.
C: Eh po prostu, jestem szczęśliwa, że ciebie mam. - uśmiechnęłam się całując chłopaka.
N: Też jestem szczęśliwy. - oddał pocałunek, akurat wtedy kiedy piosenka dobiegła końca. Staliśmy na środku parkietu złączeni w pocałunku. Nie obchodziło nas to, że ktoś mógł nam zrobić zdjęcie, wywołać skandal albo coś w tym stylu. Teraz liczyliśmy się tylko my. Ja i Niall.
N: Chodź. - ujął moją dłoń i poprowadził w stronę... no właśnie problem jest taki, że nie wiem gdzie.
C: Nialler gdzie mnie prowadzisz.
N: Nie chcesz się zobaczyć z moją mamą?
C: Oczywiście, że chcę! Jeju jak dawno jej nie widziałam, ona jest tutaj?
N: Tak, tak samo jak i mój tata.
C: To super. - ścisnęłam mocniej dłoń chłopaka, uśmiechając się przy tym. Chwile potem odnaleźliśmy już mamę blondyna.
N: Cześć mamo! - zawołał Niall do swojej rodzicielki.
M: Niall! Cześć! - przytuliła syna do siebie.
C: Dzień dobry pani Mauro. - powiedziałam z uśmiechem.
M: Carrie! Matko Boska jak dawno cię nie widziałam! - mnie również utuliła.
C: Ja pani również. Jak się pani miewa?
M: Bardzo dobrze dziękuję, że pytasz. - Niall poszedł do chłopaków bo nie chciał nam przeszkadzać, a ja z mama blondyna wdałyśmy się w żywą rozmowę. Ja miałam o tyle dobrze, że nie musiałam poznawać rodziców Nialla jako jego dziewczyna, ponieważ od najmłodszych lat z nimi przebywałam. To wszystko tak naprawdę zapoczątkowały nasze mamy, bo znają się bardzo długo i przyjaźnią. Z zamyślenia wyrwało mnie pytanie rodzące się w mojej głowie.
C: A jak młodzi rodzice Greg i Denise?
M: Muszę ci powiedzieć Carrie, że jak na razie to idzie im świetnie.
C: Jak pani się czuje w roli babci? - zaśmiałyśmy się obie.
M: No jak to babcia, rozpieszczam wnuka.
C: Niall pokazywał mi zdjęcia Theo. Jest śliczny. Żałuję , że go jeszcze nie zobaczyłam.
M: Nie martw się Greg i Denise zapraszają was do siebie.
C: Naprawdę? To niech pani przekaże im podziękowania i pozdrowienia oczywiście.
M: Nie ma problemu, na pewno im powiem.
C: Dziękuję pani. - ponownie się uśmiechnęłam do mamy blondyna.
M: Proszę Carrie, mów mi Maura. - odwzajemniła uśmiech.
C: Naprawdę? Jejku dziękuję. - Maura przytuliła mnie do siebie. W tym momencie podbiegł do nas zdyszany Nialler.
N: Pozwolisz mamusiu, że porwę Carrie.
M: Eh... no dobrze. - pożegnałam się z Maura ,a Niall pociągnął mnie za sobą.
C: Kotek dokąd mnie zabierasz?
N: No chyba mi się należy zdjęcie z własna dziewczyną?
C: Ależ, oczywiście panie Horan. - doszliśmy do fotoreporterów, którzy poprosili nas o kilka wspólnych zdjęć. Niall objął mnie w tali i obydwoje pozowaliśmy. Potem zaczęli zadawać nam pytania na temat naszego związku. Nie na wszystkie mogliśmy odpowiadać szczegółowo. Na przykład na temat naszej przyszłości.

*KILKA GODZIN PÓŹNIEJ*
Jest 2 w nocy. Właśnie wróciłyśmy z Jade do domu. Obie jesteśmy wykończone i padnięte, o czym świadczy to, że szłyśmy na boso.
J: Ja pierdole. - jęknęła Jade, bo nie można było nazwać tego powiedzeniem. Nie ukrywam też, że trochę się upiłyśmy, ale ja na pewno mniej niż ona.
C: Chcesz coś do picia? - spytałam się dziewczyny rzucając szpilki w głąb salonu.
J: No zrób mi herbaty proszę, bo musimy porozmawiać.
C: Brzmi poważnie. - nastawiłam wodę na herbatę i w czasie kiedy się gotowała przygotowałam kubki aby wlać do nich gorącej cieczy. Za kilka minut gotowy napój stał już na stole.
C: To o czym chciałaś pogadać.
J: Car... będę musiała wyjechać.
C: Jak to? Gdzie? - pytałam zaszokowana.
J: Do USA, mam tan podpisać kontrakt z pewna firmą i reklamować przez 2 miesiące ich produkty.
C: Czyli... wyjeżdżasz na 2 miesiące do Stanów? - moje oczy powoli zachodziły łzami.
J: Na to wygląda. Ej.. nie proszę nie płacz Car... - przytuliła mnie i nawzajem moczyłyśmy sobie ubranie.
C: Jak mam nie płakać jak sama płaczesz?
J: No bo ty płaczesz.
C: A gdzie się zatrzymasz? Przecież sprzedałaś swoje mieszkanie w Nowym Jorku.
J: Zatrzymam się u rodziców. Po za tym pomogę trochę mojej mamie, wiesz tata ma coraz większe problemy z alkoholem i ...
C: Jasne, rozumiem. Tylko, uważaj tam na siebie. - uśmiechnęłam się ścierając łzę z policzka.
J: Obiecuję.
C: A Harry już wie?
J: Tak.
C: A kiedy wyjeżdżasz?
J: Za 2 dni.
C: A pożegnałaś się już z Harrym? - poruszałam brwiami.
J: Wiliams?! O co ty mnie podejrzewasz?!
C: Haha nie tylko ciebie! Harold też bierze w tym udział!
J: Ej ja się nie mieszam w sprawy łóżkowe twoje i pana Horana!- oblał mnie rumieniec na twarzy.
J: No okej już się tak nie zawstydzaj. - śmiałyśmy się obie. Nagle Jade spojrzała na zegarek.
J: O kurczę trochę późno, lecimy w kime co nie?
C: Nom racja . - i ruszyłyśmy do naszych sypialni, żeby spokojnie odespać imprezę.
 
 



No nareszcie napisałam ten rozdział ( co mi się niemiłosiernie dłużyło) a teraz podstawowe pytanie: Czy się podoba? piszcie w komentarzach, ciekawe czy pobijecie liczbę 6 komów xD a i bym zapomniała, podoba wam się nowy wystrój bloga?? piszcie ;**

 


                                      



 
 

poniedziałek, 23 września 2013

All you need is love ♥

Rozdział 11

*Rano*
Obudziłam się wtulona w mojego słodkiego Nialla, który jeszcze spał. Zdjęłam głowę z jego klatki piersiowej i położyłam się obok na plecach, patrząc w sufit, który nagle stał się interesującym obiektem w pokoju. Nagle poczułam jak, ktoś porusza moja ręką, znaczy nie ktoś tylko Nialler splótł nasze palce razem i zaczął się nimi bawić.


N: Dzień dobry księżniczko.
C: Dzień dobry. Jak się spało?
N: Z tobą - idealnie. - uśmiechnął się pokazując rządek białych i prostych ząbków.
C: Co dzisiaj robimy?
N: Hmm.. na pewno zjemy śniadanie.. - zaśmiałam się i pocałowałam go w usta.
C: A potem?
N: A co proponujesz?
C: Przeszłabym się gdzieś.
N: Wedle życzenia. A teraz wstajemy. - oznajmił mi Niall.
C: No okej już wstaję- cmoknął mnie w usta, wstał i wziął mnie na ręce.
N: To pora na śniadanko księżniczko.
C: Głupku postaw mnie, jestem ciężka!
N: Pff ty ciężka?!
C: No raczej!
N: Jak ty jesteś ciężka to ja nie jestem głodny.
C: E... W tej kwestii przegrałam. - strzeliłam udawanego focha, a Niall postawił mnie na ziemi w kuchni.
N: Ej no, nie gniewaj się kotek. - zrobił smutaska i oplótł swoje ręce wokół mojego pasa, po czym zaczął całować mnie po policzku. Zacisnęłam mocniej oczy, żeby tylko na niego nie patrzeć, bo gdybym spojrzała na te nieziemskie tęczówki od razu bym uległą, a teraz muszę go przetrzymać.
N: Car. Skarbie, spójrz mi w oczy. - poprosił.
C: Nie e.
N: Czemu?
C: Bo nie. - wyczułam, że chytrze się uśmiecha. Zaczął mnie łaskotać, dobrze wiedział, że to mój słaby punkt i , że zawsze się przy tym śmieję jak opętana. Chwile potem rozluźnił uścisk i obrócił mnie tak, abym stała twarzą do niego potem mnie pocałował.
C: Grr... znów z tobą przegrałam.
N: Ojojoj kocham cię.
C: Ja ciebie też . - cmoknęłam go i podeszłam do lodówki, by wyjąć składniki na śniadanie.
N: Ej ej co ty robisz?
C: Noo, chcę zrobić śniadanie.
N: Nie dzisiaj słonko. Ja zrobię śniadanie ,a ty księżniczko odpocznij.
C: Eh.. no niech ci będzie. - poszłam więc do salonu i rozwaliłam się na kanapie , natomiast Niall w tym czasie przygotowywał śniadanie. Po zapachu rozpoznałam, że to jajecznica. Po kilku minutach na stole stała już herbata oraz 2 talerze z jajecznicą.
N: Skarbie chodź śniadanko!
C: Mmmm... ale pysznie wygląda. - podziękowałam mu buziakiem.  Zajadałam ze smakiem posiłek przygotowany przez mojego chłopaka, kiedy na myśl przyszło mi pytanie.
C: Ciekawe jak tam u Zerrie?
N: Sugerujesz cos myszko?
C: Nie po prostu jestem ciekawa.
*OCZAMI PERRIE*
Zeszłam na dół do kuchni w poszukiwaniu Zayna, gdyż nie było go obok mnie w mojej sypialni. Jak się okazało Zayn stał przed lodówką w kuchni. Dziewczyn aktualnie nie było więc mieliśmy cały dom tylko i wyłącznie dla siebie. Podeszłam do mojego mulata i zawiesiłam mu ręce na szyje.
P: Kochanie, mamy wolny dom, co porobimy?
Z: Hmm... No nie wiem , może poszłabyś do sklepu bo prawie nic w lodówce nie macie. - zrobiło mi się przykro, że Zayn chce mnie wysłać do sklepu jak jakąś służkę. Ale zdziwiło mnie też to ,bo jakby był lekko zdenerwowany. Zdjęłam oburzona ręce z jego szyi i poszłam się ubrać. Nie powiem byłam wkurzona. Ale, cóż nie chciałam wywoływać kłótni. Ruszyłam w stronę sklepu nawet nie żegnając się z chłopakiem .
*OCZAMI ZAYNA*
Uff... udało mi się wypuścić Pezz z domu. Serce mnie zabolało kiedy potraktowałem ja jak służącą. No ale w te sytuacji musiałem, chciałem by miała niespodziankę. Okej. szybko zrobiłem romantyczne śniadanie, czyli stos naleśników z czekoladą i owocami, ulubione jedzenie Perrie.
Gdy w kwestii jedzenia wszystko było w jak najlepszym porządku , poszedłem do ogrodu i ułożyłem ogromne serce z płatków róż. Czerwonych róż. Może trochę oklepane, ale przepiękne. Tak jak moja nieziemska dziewczyna. Teraz do ogarnięcia została tylko moja osoba. Popędziłem w szybkim tempie na górę i przebrałem się w garnitur ,który przemyciłem wczoraj. Sprawdziłem czy wszystko jest zrobione perfekcyjnie. Dobra, jest ok. Nagle usłyszałem otwieranie drzwi. Schowałem się za ścianą.
*OCZAMI PERRIE*
P: Zayn! Mam twoje zajebiste zakupy. - o dziwo nie zastałam go w domu. Jednak po chwili usłyszałam kroki. Położyłam delikatnie siatki na podłodze i na palcach ruszyłam w głąb domu.
Z: Cześć skarbie! - Zayn wyskoczył zza ściany a ja podskoczyłam wystraszona.
P:Aaa!! Zayn odbiło ci ?!
Z: Na twoim punkcie? Zdecydowanie tak. - uśmiechnął się i już zbliżał się aby mnie pocałować i nagle przypomniałam sobie co się niedawno stało. Położyłam mu rękę na ustach.
Z: Jesteś zła?
P: A ty byś nie był na moim miejscu?
Z: Oj skarbie zaraz się dowiesz czemu tak postąpiłem. Nie gniewaj się no...
P: Zayn potraktowałeś mnie jak służącą. - samotna łezka spłynęła po moim policzku.
Z: Kochanie.. - podszedł do mnie i mocno przytulił. - przepraszam i proszę cię tylko nie płacz. Przepraszam, kocham cię.
P: Ja ciebie też. - pocałowałam go.- A coś ty taki odstrojony hmm..?
Z: Zobaczysz skarbie, zobaczysz. - Zayn wziął mnie jedną ręką za biodro i zaprowadził do stolika, gdzie czekało moje ulubione śniadanie.
P: Wow sam to zrobiłeś?
Z: Tylko i wyłącznie dla ciebie. - usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść posiłek. Zayn wyglądał na zdenerwowanego.
P: Kotek, wszystko gra?
Z: Tak, a czemu by nie?
P: Bo jesteś tak jakby zdenerwowany.
Z: Pezz wydaje ci się.- uśmiechnął się do mnie. Po zjedzonym posiłku mój skarb nalegał, abym z nim poszła do ogrodu. Zgodziłam się i to co tam zobaczyłam, aż mnie zatkało.
Z: Perrie, chodź. - Zayn stanął ze mną na środku serca usypanego z róży.
Z: Kochanie wiesz jak bardzo ciebie kocham. Jesteś dla mnie całym światem, dlatego chciałbym ci zadać jedno pytanie. - chyba wiedziałam co mu chodzi po głowie jednak nie dałam po sobie tego poznać.
P: Tak?
Z: Perrie.... Czy zostałabyś moja żoną? - do oczu napłynęły mi łzy szczęścia.
P: Zayn! Oczywiście, że tak! - założył mi na palec prześliczny pierścionek.
P: Matko, kocham cię! - rzuciłam mu się na szyję, a chłopak wtulił się w zagłębienie mojej. Po krótkiej chwili zaczęliśmy sie całować. Najlepszy dzień w życiu!




Przepraszam, że krótki, ale jestem chora i nie mam wgl pomysłów ;\\ Podoba się ?? <33 5 komentarzy i piszę dalej ;))